Ooops! I znowu to zrobiłam
Oto kolejne ofiary mojej nadopiekuńczości. Wychodzi na to, że je zalałam. Kilka pędów N'Joy'a próbuję ukorzenić (Epipremna i Scindapsusy to ewidentnie moja bolączka, ale nie zamierzam się poddać).


Syngonium Mango Lime podupadało, aż w końcu zostało mi w ręce. Obcięłam resztki zgniłych korzeni i zamoczyłam eksperymentalnie w wodzie. Wyglądało to na przelanie, chociaż na prawdę starałam się, żeby tego nie zrobić. Może było osłabione podróżą, w trakcie której się zapociło. No cóż - zobaczymy.

